śmiertelnie na serio

trochę liberalnie, trochę konserwatywnie,trochę ateistycznie i trochę religijnie – słowem: PRAGMATYCZNIE

Testy analityczne do PWC,E&Y, Deloitte

Październik 2nd, 2012

Wpis ten kieruję do wszystkich tych, którzy boją się jak ognia testów analitycznych…. Może to już wiecie, a może nie, ale każdego, kto chce się dostać do tzw. „Wielkiej Czwórki” czekają takie testy. Sądzę, że nie dla każdej osoby  są one relaksującą rozrywką intelektualną (tym bardziej, że średnio – na rozwiązanie jednego pytania mamy minutę..). Jak zaś przejść procedurę zdawania testów? Oczywiście można to zrobić standardowo do czego gorąco zachęcam…. Osobiście bardzo lubię testy na inteligencję, toteż tego typu badania pozycjonujące stanowią dla mnie pewien rodzaj sadomasochistycznej przyjemności.

Nie byłoby jednak sensu pisać w tym miejscu o standardowych rozwiązaniach…. Przedstawmy zatem to niestandardowe…. Otóż, w każdy system korporacyjny wpisana jest mniejsza bądź większa głupota…. I właśnie tę głupotę należy zdemaskować i wykorzystać…..A że WIELKA CZWÓRKA rekrutuje „najlepszych”….to i wiadome jest, że jak się jest najlepszym, to będą nas chcieli zatrudnić….

Do rzeczy jednak…..

System jest tak skonstruowany, że najpierw zdajemy testy on-line, a potem zdajemy testy w biurze. Teraz… w E&Y w biurze zdaje się testy typu SHL – a do nich trzeba się troszkę przygotować. Moja porada na pewno funkcjonuje niezawodnie w przypadku PWC.

A oto co robimy: Budujemy fikcyjne CV, fikcyjnej osoby, z fikcyjnym doświadczeniem zawodowym. Ta osoba musi mieć ukończone dobre uniwersytety, mile widziane -zagraniczne oraz doświadczenie zawodowe – najlepiej w mniejszych firmach świadczących usługi analogiczne do tych, którymi chcemy się zajmować w Czwórce.

Ten, stworzony przez nas- fikcyjny Kowalski ( z osobnym mailem itp.) aplikuje najzwyczajniej w świecie na to samo stanowisko co i wy…. Oczywiście, taka nietuzinkowa osoba jest zaproszona na testy on-line…. i tutaj zaczyna się zabawa….Nasz fikcyjny Kowalski zabiera się do rozwiązywania testów….z tą jednak różnicą, że zamiast klepania w kalkulator – klepie w przycisk „print screen” na klawiaturze swojego komputera i każde pytanie, każdego testu wkleja np. w kolejne zakładki Excela….

Im więcej „Kowalskich” stworzymy, tym więcej mamy testów…..a testy się powtarzają w biurze!!!  Kiedy przyjedziemy do biura to okaże się, że 40-60% pytań znamy (co już zwykle nas dopuszcza do dalszej tury), ale żeby nie marnować czasu, to „dla sportu” możemy się troszkę pobawić, i rozwiązać kilka zadań. W końcu największą trudnością w ich rozwiązywaniu jest czas….a tego nagle będziecie mieć pod dostatkiem!

POWODZENIA! I komentujcie jak wam poszło!

Wszystkie osoby, które chciałyby podać mnie do odpowiedzialności za niniejszą notkę informuję, że jest to wiedza zasłyszana, mająca w dużej mierze charakter „eksperymentu myślowego” i nie biorę absolutnie żadnej odpowiedzialności za jej wprowadzanie w życie.

Powered by WordPress. Theme by Sash Lewis.